Aktualnostki Czytelnia

Bolid nad zachodnią Polską. Gdzie mogły spaść meteoryty?

Zrzut ekranu z nagrania zarejestrowanego przez panorama.poznan.pl

5 stycznia o godz. 4:02 (GMT+1) nad Polską pojawił się jasny bolid, który był obserwowany nie tylko z zachodniej, północno-zachodniej i południowo-zachodniej części kraju, ale także z terytorium Niemiec i Czech. Zjawisko zostało zarejestrowane przez liczne kamery przydomowe, samochodowe oraz panoramiczne, zamieszczone w punktach widokowych większych miast.

Zdecydowana większość kamer nagrała pojaśnienia związane z rozbłyskiem bolidu lub fragmenty przelotu, a niektóre całość zjawiska. Niestety Polska Sieć Bolidowa nie opublikowała nagrań ze swoich stacji. Bolid nie został także odnotowany przez NASA CNEOS.

Naoczni świadkowie informowali, że rozbłysk był zdecydowanie jaśniejszy niż pioruny widoczne podczas burzy. Dodatkowo mieszkańcy okolic Zielonej Góry, Wolsztyna i Głogowa informowali o huku, który rozległ się około minutę po błysku. Wszystko to pozwalało sądzić, że bolid wygenerował spadek meteorytów w zachodniej Polsce.

Co wydarzyło się 5 stycznia?

15 stycznia naukowcy z Instytutu Astronomii Czeskiej Akademii Nauk podzielili się mapą obszaru potencjalnego spadku meteorytów oraz danymi dotyczącymi bolidu. Nasi południowi sąsiedzi słyną z doskonałej sieci bolidowej oraz precyzyjnych obliczeń, po których znajdowano meteoryty takie jak Benešov, Morávka, Jesenice, Košice, Žd’ár nad Sázavou, Renchen i inne.

Jak wynika z komunikatu zamieszczonego na stronie internetowej placówki, meteoroid spadał pod kątem 27 stopni, z prędkością początkową 17 km/s i zanim zgasł, przebył dystans 155 km. Eksplozja skały miała miejsca 26 km nad ziemią – było to na północ od Głogowa. Jasność w momencie fragmentacji wyniosła -17 mag, a więc była stukrotnie większa niż blask Księżyca w pełni.

Zgromadzone dane pozwoliły ocenić, że meteoroid utracił znaczną część masy podczas stopniowej fragmentacji i głównej eksplozji. Do gruntu mógł dotrzeć jeden meteoryt o wadze ok. 0,5 kg, a także pojedyncze fragmenty rzędu kilkudziesięciu gram oraz stosunkowo liczne, ale zaledwie “gramowe” kawałki rozsypane po ogromnym obszarze. Teren wart przeszukania liczy wiele kilometrów kwadratowych i jak do tej pory żadna z przemierzających go grup nie natknęła się na meteoryty.

Elipsa spadku według naukowców z Astronomický ústav AV ČR. W pomarańczowym obszarze mogą znajdować się niewielkie, kilkugramowe fragmenty, wzdłuż pomarańczowej linii rozlokowanych powinno być kilka fragmentów o wadze 10-100 g, a w żółtym rejonie masa główna o wadze ~0,5 kg.

Czesi sprawdzili także skąd mogła pochodzić niewielka skała, która 5 stycznia weszła w atmosferę nad Niemcami. Z analizy orbity wynika, że znajdowała się w centralnej części pasa planetoid między orbitami Marsa i Jowisza, obiegając Słońce w około 3 lata.


Zachęcamy do poszukiwań, dzielenia się odwiedzonymi lokalizacjami, a w razie znalezienia potencjalnych meteorytów prosimy o kontakt! Wstępna identyfikacja znalezisk na podstawie zdjęć jest możliwa pod adresem: kontakt@skarbykosmosu.pl


Poniższe zdjęcie prezentuje okaz chondrytu zwyczajnego z jasnym wnętrzem i fragmentami czarnej, cienkiej skorupy obtopieniowej. Na przełamie połyskują drobinki żelaza. Tak mogą wyglądać meteoryty, które spadły na Ziemię po bolidzie z 5 stycznia. Więcej o rozpoznawaniu meteorytów można przeczytać tutaj.

Ciekawa metoda wymaga udoskonalenia

Początkowo, aby określić potencjalny rejon spadku, trzej członkowie Polskiego Towarzystwa Meteorytowego zdecydowali się zgromadzić materiały wideo dostępne w internecie o możliwie najlepszej jakości i prezentujące całość zjawiska, a następnie dokładnie określić współrzędne punktów, z których zostały zarejestrowane. W dalszej kolejności wybrano 6 najlepszych nagrań pochodzących z Poznania, Szczecina, Tomaszowa Mazowieckiego, Wrocławia, Fałkowa i Lindenberga. Następnie filmy zostały wyrównane i przekazane do analizy Jimowi Goodallowi, autorowi inicjatywy Strewnify, który dysponuje własnym oprogramowaniem do modelowania spadków.

Udało się wówczas wyznaczyć prawdopodobny obszar spadku, który znacznie odbiega od lokalizacji zaproponowanej przez specjalistów z Czech. Miały na to wpływ głównie mniej precyzyjne nagrania (kamery sieci bolidowej rejestrują nawet 5 tys. klatek na sekundę, podczas gdy rejestratory samochodowe zaledwie 25 klatek) i dane meteorologiczne.

Wynika z tego, że metoda Jima oparta na analizie Monte Carlo powinna być dalej rozwijana, ponieważ w przypadku skomplikowanych zjawisk bolidowych sprawdza się tylko fragmentarycznie.

Komentarzy: 11

    1. Nie zdarzyło mi się jeszcze zablokować jakiegokolwiek komentarza, no chyba że to reklama, wirus, hejt lub klasyczny SPAM.

  1. Czemu wyłączyłeś widoczność swojego sklepiku z meteorytami? Czyżbyś nie chciał być posądzany o szukanie pod Głogowem dla kasy a nie jak deklarujesz “dla nauki”? Zapewne padnie zgrabna odpowiedź 😉

    1. Rozumiem, że jeśli ktokolwiek kiedykolwiek zamienił lub sprzedał jakikolwiek meteoryt, to interesuje się nimi tylko dla kasy? Zabawne. 🙂 Chętnie pozostawiłbym Space Shop na czas większej liczby wejść (ostatnio idzie w tysiące), ale niestety, zakładka świeci pustkami i niesie tylko rozczarowanie.

      Jeśli kiedykolwiek uda mi się znaleźć jakikolwiek fragment pod Głogowem, przekonasz się o moich intencjach. Na razie możemy sobie “gadać”.

  2. Nie wiem czy zabawne bo wyłączyłeś w okresie wypraw pod Głogów a to mogło wzbudzić takie a nie inne reakcje. Nie mam zamiaru wdawać się w bezcelową polemikę – czas pokaże czy uda się coś tam znaleźć i jakie będą losy ewentualnych znalezisk.

    1. Wzbudziło tylko Twoją, moim zdaniem nieuzasadnioną.

      PS. Gdybym szukał dla własnego zysku, to chyba nie dążyłbym do opublikowania elipsy jak najszybciej po spadku, nie wspierałbym danymi Jima Goodalla i nie zachęcałbym wszystkich wokół do ruszenia w pole… czyż nie? 🙂

  3. Elipsa Goodalla – jak widać – jest bezwartościowa. Trzymam kciuki za Twoją pomyślność i uczciwość i tym samym ze swojej strony kończę polemikę. Pozdrawiam.

    1. Jeśli wziąć pod uwagę liczbę znalezisk, to jak na razie obie są bezwartościowe, a w dodatku obarczone dużym błędem i obejmujące dziesiątki kilometrów. 🙂 Czesi mają zdecydowanie większe doświadczenie, ale 5 stycznia karty rozdawały dwa czynniki: wiatr i fragmentacja. Z tego powodu nikt nie da sobie uciąć ręki za swoje wyniki. Pozdrawiam!

Pozostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie widoczny. Zwróć uwagę na wymagane pola *