Aktualnostki

Jasny bolid nad Finlandią. Zarejestrowały go nawet sejsmografy!

fot. Aurora Borealis (LIVE!) / Aurora Service Tours

Kolejne widowisko! W nocy z 16 na 17 października o 18:40 UT niezwykle jasny bolid pojawił się nad Finlandią. Uwieczniło go mnóstwo kamer rozmieszczonych na terenie tego kraju. Co więcej, mieszkańcy poczuli podmuch po eksplozji meteoroidu w atmosferze…

Bolid był też widoczny w Norwegii i Rosji. Jak wskazują nagrania, jego jasność była bliska -20 mag. To blask „zaledwie” 100 razy jaśniejszy niż w przypadku pełni Księżyca. Noc na kilka sekund zmieniła się w dzień i nie ma w tym stwierdzeniu żadnej przesady. Eksplozję meteoroidu zarejestrowały nawet sejsmografy.

Film wyrazi tu więcej niż tysiąc słów:

Zwróćcie uwagę na fakt, że tłem dla fińskiego bolidu była przepiękna zorza polarna! Coś niesamowitego. Wiele bym dał, by siedzieć wtedy w pobliżu domków widocznych na filmie. 🙂

Pikanterii dodaje relacja Thomasa – jednego z autorów powyższego nagrania i członka ekipy Aurora Service Tours:

Kiedy siedziałem w naszym domku, nastąpił wielki huk i budynek gwałtownie się zatrząsł. Myślałem, że to trzęsienie ziemi, ale te nie występują przecież w Laponii, prawda? A może to drzewo spadło na dach chaty? Wychodzę na zewnątrz i sprawdzam wszystkie drzewa. Nie, wszystko wygląda dobrze. Byłem absolutnie oszołomiony i nie wiedziałem co się stało.

Thomas dopiero później dowiedział się co tak naprawdę miało miejsce.

30 minut później Piritta, mój partner, kontaktuje się ze mną i pyta czy wszystko w porządku, bo meteor właśnie uderzył w pobliżu Inari. Natychmiast włosy stanęły mi na karku. To tłumaczy wstrząsy domu i głośne BUM chwilę wcześniej. Drżenie budynku było skutkiem uderzenia fali dźwiękowej, więc byliśmy blisko. Prowadziliśmy transmisję wideo na żywo, nagrywając zorzę polarną na nocnym niebie, ale od razu pomyśleliśmy, że może uwieczniliśmy również ten pokaz? Przewinąłem film i upewniłem się, że wszystko zarejestrowane. Miałem gęsią skórkę. CO ZA NOC! Zorza polarna i płonący meteor w jednym miejscu…

Nagrywający miał więc potrójne szczęście. Raz, że był niemal w centrum bolidowych wydarzeń; dwa, że skutecznie uwiecznił je na filmie; trzy, że nic mu się nie stało.

Co z ewentualnym meteorytem? Masa spadku mogła wynieść nawet kilkadziesiąt kilogramów, ale ewentualnych okazów trzeba byłoby szukać w śniegu wokół jeziora Inari i to w niemal całkowitych ciemnościach. Jak by nie patrzeć, trwa noc polarna…

Komentarzy: 2

Pozostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie widoczny. Zwróć uwagę na wymagane pola *